Kolejny sierpień
Mijają dni i noce, myśląc co zrobić, aby się ostać na tym trudnym do życia świecie, robię różne rzeczy.
Pracuję, hm, to nie praca - jestem nauczycielem. Piszę poezję, piszę o wychowaniu.
Czy to wystarczy, żeby zapisać księgę własnego życia.
Nie musi być kolorowa, może być czarno-biała albo szara. Ja lubię te szarości i czernie.
Na pewno powinna być prawdziwa i czytelna dla każdego, czyli prosta w czytaniu.
Dziś pada deszcz, jest szaro, niebo jest zachmurzone. Naprzeciwko moich okien Twoje okna.
Okna za którymi jest pustka, nadzieja, oczekiwanie i przeszłość. Moja nie Twoja. Nie Twoja.
![]() |
| M.U, Pawie pióro, 2025, CC BY-NC-ND 4.0 |
Sierpień
Przyjaźń jest pożyteczna a miłość CZĘSTO szkodliwa
| M. Urbaczewski, Papierowy poeta, 2025, Licencja: CC BY-ND-NC 4.0 |
Płoną w kominku, ale niektóre, gdy nie działa kominek trafiają tutaj.
Proszę Pana
Miesiąc
1 lipca, pierwszy dzień miesiąca,
pierwsza myśl w głowie.
Poranek bez końca,
oczekiwanie co mi powie.
Światło dotyka trawy,
budzi się rzeczywistość.
Poranny ciepły łyk kawy,
oddech wymusza wytrwałość.
pierwsza myśl w głowie.
Poranek bez końca,
oczekiwanie co mi powie.
budzi się rzeczywistość.
Poranny ciepły łyk kawy,
oddech wymusza wytrwałość.
Co pierwsze
Słowa i rozum to różne rzeczy,
u głupca.
Rozum i słowa to myślenie,
u mędrca.
Co pierwsze
Słowa i rozum to różne rzeczy,
u głupca.
Rozum i słowa to myślenie,
u mędrca.
Miara
wziąłem miarę 2 metry - mało, 5 metrów - mało, 10 metrów - mało.
To ile? mam jeszcze miarę 50 metrów, ale po co, po co mierzyć,
łza łagodnie opuszcza mój policzek - miara mojego szczęścia.
A Ty miła? źródło: YouTube, "Ty mnie miła ratuj"
Panel
nadal masz większe lewe ucho.
Lubisz uśmiechać się do ludzi,
a ja już nie, już nie.
Odchodzenia
Nadszedł miesiąc odchodzenia,
w nicość, w zapomnienie.
Ale może tak musi być,
żeby zrobić miejsce tobie.
Żebyś mógł tu być,
czuć wszystkie emocje.
I gdy nadejdzie ten miesiąc,
odejść.
Sierpień
Sierpień się kończy,
jak wasza pamięć.
Mówiliście:
Będziemy zawsze pamiętać - zapomnieliście,
Będę pamiętać - zapomniałaś,
Nie zapomnę - zapomniałaś.
Zapomnieliście - ludzie.
Zapominanie jest gorsze od starości.
Korczakowe wyznanie
Cóżem Ci Boże uczynił,
Że teraz właśnie Cię zabrakło,
Gdy mi się stopy w cierniach zaplątały,
A ręce i serce krwawią.
Wołam ludzie, żadnej odpowiedzi.
Wołam mamo i nic,
I ostatnim wezwaniem wołam,
Boże cóż-nic-sam”.[1]
[1] Film
Andrzeja Wajdy pt. „Korczak” z 1990 roku,
https://www.youtube.com/watch?v=TXqcczhgYjc [dostęp: 28.08.2024]
15 sierpnia
Kolejna noc gwiazd,
Co roku o tej porze.
Zbierają się wszystkie gwiazdy,
Żeby lśnić.
Piękna ciepła i gwieździsta.
Ta noc, jest dla mnie,
Po stokroć osobista.
Rok życia.
Życia w trudzie i walce,
W samotności i nadziej.
Bo wszystkie już odeszły.
Dlaczego odeszły?
Bo zbyt długo czekały.
2024 rok
Brzeg
Zagadkowy algorytm, brzeg,Początek i koniec.
Wszechświat nie ma brzegu,
nie ma początku i końca.
Wspominam przyjaciół.
By ich zapomnieć
Czy to możliwe, że jestem sam,
Zapytałem Boga.
Możliwe - odpowiedział.
Ale...czy chcę na pewno,
Zapomnieć
Zegarek
Weź ode mnie ten zegarek,
Niech odmierza nasz czas.
Gdybym nie zdążył,
A on się zatrzyma.
Nakręć go, nie bój się,
Żyj w tym czasie, dla mnie.
Tęsknota Dziecka
Sen o potędze,
O ciepłym sercu, Troskliwe ręce,
Pocałunek przed zaśnięciem.
Na stoliku nocnym ulubiona zabawka,
Patrzy na nią dziecko przed zaśnięciem.
Sen.
Dom, jakaś izba, Siadamy przy stole.
Ciepła strawa - Unosi zapach domowego ogniska.
Jesteśmy razem – Rodzina.
Mówimy o naszych sprawach. Wszyscy razem i z osobna.
Słychać słowa; mamo, tato, dziecko moje.
Matka przytula do serca, gdy lęk ogarnia,
Nie bój się synku, nie trzeba się bać. Jestem przy tobie.
Ciepła łza, spływa po policzku.
Otwieram oczy,
To był sen! A tu jest nas wielu,
Na korytarzu słychać wychowawców szmer.
Myśl – kładę się spać,
Wtulając głowę w ciepłą poduchę,
Może powróci sen,
A wraz z nim,
Rodzice
Miłość
Dogoniła mnie kiedyś miłość,
Nie wiedziałem, że tak szybko biega.
Zapomniała co to wstrzemięźliwość,
Taka z niej siubiega.
Moja milcząca dusza

Moja milcząca dusza,
Zrobiła dziwny gest.
Cała biała,
Usta ma Czerwone.
Oczy szare,
Moja milcząca dusza.
Zakryła usta,
Oczy ma ogromne.
Bo płakała wczoraj,
Ale robi to cichutko.
Jak zawsze,
Moja milcząca dusza.

Grafika. Figura. Autor Mirosław Urbaczewski
Ból
Mój, ból to Gniew,
Gniew, który szuka Wyjścia.
Wyjścia z mojej Głowy.
Moja Głowa, to mój Świat,
Świat moich Emocji.
Emocji dobrych i złych,
Emocji od Was.
Emocji dla Was.
Upięte
Upięte włosy z tyłu głowy.
Wspaniale wyglądasz,
Gdy nie zasłaniasz twarzy.
Gdyby można było upiąć serce,
Żeby lepiej żyć.
Nie da się, ale upnę myśli,
Żeby były piękniejsze.
Dla Cebie, dla Nas.
Słowa
Boję się słów,Gdy zacząłem je rozumieć.
Boję się, bo wypowiedzianych nie mogę zatrzymać,
Boję się, bo nie mogę ich cofnąć ani zamienić na inne.
Bywa, że czasami to samo słowo ma wiele znaczeń,
Ale nie dla mnie.
Dla mnie jedno słowo ma jedno znaczenie.
Jeżeli mnie czytasz to posłuchaj,
Spróbuj odgadnąć i zrozumieć, co chciałem Ci powiedzieć.
Boję się słów.
Prawdomówca
Jestem Oszustem,
Bo oszukałem Ciebie.
Doskonałym Oszustem,
Bo oszukałem Siebie.
Do widzenia
Gdybym miał się pożegnać,
To z kim, miałbym to zrobić?
Jak, miałbym to zrobić?
Gdzie, miałbym to zrobić?
Dziś rozumiem, co znaczy
DO WIDZENIA
Znaczy tyle, że chciałbym się z Tobą spotkać.
A gdybym nie chciał,
Co powiem?
Żegnaj?
Podróż
Niebieskimi drogami dziś jedziesz,Jedziesz z Nami, bez Nas.
Skrzyżowań nie ma i rozwidleń,
Gdzieś daleko zostały wybory.
Nieskończone ziemskie wybory,
Trudne i odpowiedzialne.
Dziś z Tobą jedzie tylko pamięć,
Mam nadzieję, że wytrzyma tę podróż.
I z Tobą zostanie.
Układanka
Nie ułożyłem swojego świata,Nie ułożyłem rzeczy w szafie.
Nie ułożyłem poematu,
Nie ułożyłem książek na ławie.
Nie ułożyłem wielkich planów,
Nie ułożyłem zwrotek wiersza.
Nie ułożyłem ideałów,
Ułożyłem miłość, była pierwsza.
Deszcz
Pada deszcz taki jak lubię,Mokry.
Pada deszcz taki jak lubię,
Ciepły.
Pada deszcz taki jak lubię,
Mokry, ciepły i cichy.
Gdy pada deszcz,
Kręcą Ci się włosy w loki.
Pachnie letni wieczór,
I pada deszcz taki jak lubię.
Mokry, ciepły i cichy.
Z Tobą i bez Ciebie,
Jaskinia
Usiedliśmy do rozmowy o słowach,Słowa nas połączyły i uwięziły.
Uwięziły i skuły kajdanami rozumienia,
Przechadzamy się za murem milczenia.
Rozświecone światło rzuca cienie na słowa,
Cienie stają się rzeczywistością.
Zawsze rozmawiamy tylko o słowach,
Bierzemy je za jedyną i właściwą rzeczywistość.
A gdyby przyszła inność, prawdziwość,
Czy możliwe jest, że się mylimy?
Tu jest jak tam
Byłem już tam,Tam dopiero Wy będziecie.
Wróciłem więc, wiem, jest jak tu
Tam i tu jest identycznie,
Wymyśliłem to sobie tak.
Tu i tam jestem.
Chciałbym
Chciałbym Ci powiedzieć...Chciałbym zrozumieć,
Chciałbym uwierzyć,
Chciałbym przeprosić,
Chciałbym uciec.
Słowa mi się zmęczyły,
Odpoczną, o moim chciejstwie Ci opowiedzą.
Wysłuchaj i spróbuj zrozumieć.
Napis
Zasnąwszy, na skrzydłach aniołów odchodzę.Jeszcze nie wiem, jaki rok i dzień, ale już się zbieram.
Spotkanie
Usiedliśmy razem przy stole,
Światło, uwydatniło nasze sylwetki.
Ciepło otacza nasze myśli,
Rozmawiamy o naszych radościach i smutkach.
Niepotrzebnie o smutkach,
Odrzucamy je, a jednak wracają.
Emocje, wspomnienia i przyszłość są z nami,
Jest coś jeszcze.
Puchate futerko, wyraźne spojrzenie,
Które potrafi obdarzyć miłością i zaufaniem,
Mały przyjaciel człowieka – domowy królik.
Czas powrotu, patrzy na nas,
Widzi pewnie nasze niebieskie rozmyte kontury.
To my, Przyjaciele, niebieskie kontury.
Czas
Czas porusza się do przodu.Nie ma teraźniejszości,
Każda chwila tworzy przeszłość.
Jasność wychodzi z mroku,
Prawda odsłania kłamstwo,
Czas to zegar życia.
Odpowiedzią za dotychczas przeżyty czas,
Jest to, jak za niego podziękowali ludzie,
Dla których został przeznaczony.
Uwięzione myśli
Więzieniem dla mojej duszy jest moje ciało.
Umysł tworzy obrazy, których nie zatrzymają żadne kraty.
Myśli, uwięzione w moim jestestwie.
Chciałbym je przesłać, przesłać do Ciebie (...).
30 sierpnia 2021
Żal
Żal i już.Nie napiszę nic o żalu,
Trudne i dziwne słowo,
Nie określone, jak żal.
Jedno serce
Dwie nogi, dwie ręce,Po dwie różne rzeczy mam.
Ale tylko jedno serce,
A rozum?
Gdybym rozum miał,
Potrafił bym kochać.
Bogaty bym był,
Nie musiałbym pracować.
Miałbym odwagę marzyć,
Miałbym odwagę kochać.
Miałbym odwagę być,
Miałbym odwagę żyć.
Kiedy
Gdybym miał odejść to, kiedy?Wiosną
Nie, na wiosnę jest mnóstwo zieleni,
Wszystko budzi się do życia.
Latem
Nie, jest ciepło.
Są wakacje.
Na jesieni
Nie, tyle cudownych kolorów wokół.
Wrzosy, kolorowe lasy.
Zimą
Zimą, będzie mi zimno.
Wokół śnieg, są święta.
Nie ma, kiedy.
Na razie zostanę,
Na jak długo? Nie wiem.
Ja czy to Ty
Coś się zaczyna,Coś się kończy.
Rozbiegły nam się drogi,
Rozbiegły nam się marzenia.
Myśli biegną niebem,
Myśli biegną cieniem.
Ty,
czy to ja,
Ja,
Czy to Ty.

Westchnienie wspomnienia
Tamten dzieńPierwsza noc
Pierwszy śnieg
Ciepło łóżka
Westchnienia.
Cisza zapomnienia
Przemijanie
Tamten dzień, noc i śnieg,
Ciepła łza,
Westchnienie wspomnienia.
Jesień
Wypowiedziane i zapomniane słowa.
Spadają liście, spadają myśli,
Wszystko takie jakieś jesienne.
Chmurno, deszczowo i zimno,
A gdzieś pomiędzy tym wszystkim,
Oczekiwanie, nadzieja i My.
Prośba
Nie gaś mi światła,Nie śpię przecież.
Pragnę tak wielu rzeczy:
Czytać, bawić się, słuchać muzyki.
Poznawać ciekawych ludzi,
Ludzi dobrych i szlachetnych.
Chroń mnie od tych złych,
Podstępnych i zawistnych.
Chroń mnie od przeszłości,
Pozwól być szczęśliwym.
Pozwól żyć,
I nie gaś światła, Boże.
styczeń 2022Most
Drewniany most nadziei,Wzmocniony żelaznym prętem.
Chciałabyś przejść po nim?
Czy tylko go oglądasz?
Odwagi, spróbuj szczęścia,
Przejdź na drugi brzeg.
Drewniany most Cię utrzyma,
Ja będę żelaznym prętem.
🔆
Idą Ludzie
Ranek, szósta, wstałem o świcie,
Za oknem śnieg, jeszcze ciemno.
Chodnikiem idą ludzie,
Latarnie oświetlają sylwetki.
Dokąd idą tak wcześnie?
Do pracy do samorealizacji?
Do niewolniczych zajęć,
Do samorealizacji w przyjemności spełnienia.
Patrzę na idących w świetle latarni,
Oni mnie nie widzą, nie istnieję dla nich.
Idą samotnie bez marzeń,
Ci z marzeniami będą szli później.
Poranek, dziesiąta, stoję w oknie,
Za oknem śnieg, już świeci słońce.
Chodnikiem idą ludzie z marzeniami,
Idą do samochodów, wolniej niż Ci z szóstej.
Wieczór, dwudziesta, stoję w oknie,
Za oknem śnieg, zmęczony dzień.
Chodnikiem idą ludzie,
Zadowoleni, bogaci, bez marzeń.
Przestroga
Stałem na krawędzi,Wielkiej góry życia.
Ludzie mnie tam zaprowadzili,
Mówili, że są mądrzy, że wiedzą co robią.
Ładnie byli ubrani i przekonująco mówili,
Dziś wiem, że byli to dobrze ubrani,
Kłamcy!
Dziś wiem, że się mylili „mądrzy” ludzie,
Zdrajcy!
Dziś żyję dla siebie.
I trochę dla Cebie.
A Ty, uważaj na dobrze ubranych,
„Mądrych” ludzi.
Jestem
Samotność zniosę,
Ciszę zniosę.
Nie zniosę pustki i obaw.
Boję się lęku, siebie samego.
Właściwie, czego się boję?
Może utraty życia, utraty Ciebie,
Utraty zdrowia, godności,
Honoru i wątpliwego zaufania.
Dużo tego lęku i obaw.
Przestanę się lękać,
Zacznę żyć zadowolony.
Będę cieszył się zdrowiem,
Tobą, że jesteś,
Sobą, że jestem,
I trochę Wami.
Przecież jestem, jeszcze teraz,
Jestem.
Gasnący wieczór
Wieczna nastała noc,
upór Twój przegrany.
Noc będzie dziś długa,
myśli szaleć będą.
Wspomnienie odpłynie łodzią,
wzrok zamknie horyzont.
Ożyła Boska otchłań,
odchodzisz Przyjacielu.
Rozum niepojęty,
sam tam zamieszkasz.
Trudno to zrozumieć,
wieczność w samotności.
Nicość w nicości,
życie po życiu.
Istnieje ona dniem.
Kobiece ma imię,
Potrafi zabić.
Otacza moje ciało,
Rozum mi niszczy.
Dusza ją rozumie,
Nicość się rozpoczęła.
Może być dobra?
Pewny jestem, jest zła!
Poznana raz,
Zawsze zostaje.
Zimna i cicha,
Biała, czasami czarna.
Umiera i się rodzi,
Ona, Samotność.
Stara samotność
Kiedyś będę Stary,Starą miał będę Duszę.
Włosy siwe otoczą twarz,
Oczy patrzeć będą łagodnie.
Życie Moje, minęło,
Czy warto było żyć.
Żyć było warto,
Chociaż, było niełatwo.
Dziś odejdzie miłość,
Ale zostanie myśl.
Ja odejdę dziś,
A zostaniesz Ty.
Do M
Chciałbym, żeby:żeby moje wiersze były delikatne i niepowtarzalne,
jak pierwszy pocałunek i pierwsze zakochanie,
którego nigdy nie można zapomnieć.
Żeby dostarczały emocji, wspomnień,
ale też dawały nadzieję, nie na powrót,
ale na lepsze jutro, poranek bez lęku.
Żeby prowadziły właściwą drogą,
nie koniecznie najłatwiejszą,
ale najpiękniejszą.
Żeby czytając wiersze,
łza za łzą delikatnie otulała policzek,
uderzając w kartę papieru.
Żeby można było je polubić, a może pokochać, kto wie?
żeby każdy spędzony wieczór z poezją,
dawał nadzieję na kolejny rok i kolejny wiersz.
Albo
Drogą własną szedłem,wysiłku moc wkładając.
Myśli i serca ludzkie, wspierając, budując ich nadzieje.
Dziś sam zostałem,
ciszę słyszę ciszy.
Wieczór jest samotnością, a nadzieją ranek.
Noc każda jest miłością,
Ciebie dla mnie.
Ktoś kiedyś wspomni,
moją duszę i słowa.
Albo nie wspomni, zapomni.
Wołacz
O radości chcę napisać,ale nie znajduję słów.
O szczęściu chciałbym pisać,
lecz brakuje dobrych snów.
O smutku łatwiej pisać,
pojawił się dziś ów.
O lęku najłatwiej mówić,
bo wspominam Ciebie znów.
Ludzki dzień
Myśli łagodnie budzi poranek,cichy, zimny i szary.
Na stole herbaciany dzbanek,
umysł obudził się niemrawy.
Opiekacz zaczął już ranek,
przygotowując tost rumiany.
Zaczął przyspieszać zegarek,
dzień trzeba przeżyć wspaniały.
Złożony z ludzkich zabawek,
zaczyna się świtem a nadzieją kończy.
Pamiętam
Pamiętam ciepłą wiejską izbę,gdy wokół śnieg i mróz.
Wokół stały meble,
dziś niepotrzebne już.
Pamiętam tamtą ciżbę,
stojący na podwórku konny wóz.
Gości przyjeżdzających w sobotę,
niedzielny obiad muz.
Obudziłem dziś tęsknotę,
dla zwiędniętych kilku róż.
Nie wolno żałować
Las był ostoją, gdy myśli się spotykały.Drzewa w koronach szumiały.
O tym co nas w przyszłości spotka, rozmawiały.
Mowy ich, umysły nasze nie rozumiały.
Chroniły nas drzewa i cichutko się modliły.
Zrozumieliśmy mowę, ludzie nas poznali.
Zawistni "przyjaciele" uczucie zniszczyli.
Zabrali przyszłość a przeszłość rozliczyli.
Po wsze czasy przeklęci będą, za to co uczynili.
My przeżyliśmy, nadal istniejemy w świata dali.
Dziś wiem, miłość trzeba skrywać i chronić.
Nie wolno jej żałować a trzeba pielęgnować.
Zawsze ją powitać i zaakceptować.
Nie wolno jej odrzucić ani zrezygnować.
Trzeba ją wspominać, wielbić i szanować.
Kwietniowa wiosna
Kwietniowa ciepła wiosna,od minionej piękniejsza.
Maskę zimową zdjęła,
nadzieję jutra rozbudziła.
Świąteczna, zdrowa, uśmiechnięta,
choć zbuntowana i niepewna.
Jak ludzie zmienna,
raz ciepła raz zimna.
Czasami wesoła, słoneczna,
Innym razem smutna.
Wszystko w wokół budzi,
może obudzi dobroć i ludzi.
Wojownicze słowo
Słowo wojownicze, niepokonane,uczy miłości a czasami nienawiści.
Słowo, jak mak uspokaja,
jak bajka na dobranoc usypia.
Słowo, wypowiedziane i usłyszane
czasami staje się niechciane.
Słowo, skacze, wierci się w ucho wpada,
zamieszkuje w duszy, po umyśle biega.
Słowo, niewidoczne, silne, wszechobecne,
nie zatrzyma się wypowiedziane.
Mediatorze
Co chciałbyś powiedzieć?
O czym chciałbyś porozmawiać?
Co jest dla Ciebie ważne?
Jaką masz propozycję?
Pytajniki, budujące przyszłość,
złote słowa.
Jak się czujesz, gdy je wypowiadasz,
czy je rozumiesz?
Słowa jak kamień wrzucony do wody,
rozbryzgują wodę i toną w otchłani.
Mediatorze wspaniały.

Noc Kupały
Minęła najkrótsza noc, Dzień wstaje nowy.Muszę coś zmienić, Żeby poczuć radość.
Mówisz, przeminął czas, Zmian i pragnień.
Wszystkim jest teraźniejszość, Przeminął tylko czas.
Zmień dziś świat, Dla mnie, ze mną.
Puk puk
Pukam do Twojego domu, daleko pobudowanego, Pukam do Twojego pokoju, dziś zamkniętego.
Pukam do Twojego serca, dziś nieobecnego,
Pukam do Twojego rozumu, naj najpiękniejszego.
Spróbuj zrozumieć pukanie, tęsknotę i czekanie,
Spróbuj zrozumieć mnie samego i moje oczarowanie.
Spróbuj zrozumieć marzenia i nadzieję na spotkanie,
Spróbuj zrozumieć miłość, to ogromne wyzwanie.
Otworzyć warto wspomnienia, żeby obudzić westchnienia,
Otworzyć warto przyszłość, żeby obudzić marzenia.
Otworzyć warto drzwi, żeby wpuścić pragnienia,
Otworzyć warto umysł, żeby pokochać człowieka.
Drzwi do Twojego i mojego serca, stwórzmy,
Drzwi do Twojej i mojej duszy, otwórzmy.
Drzwi do naszego szczęścia, stwórzmy,
Drzwi do Nas, otwórzmy.
Puk puk puk
Puk puk
puk
Ten dzień
Nadszedł kolejny 15 sierpnia
i minął kolejny rok życia.
Wiele chwil przemijania człowieczego,
wiele dni i nocy bez niczego.
Lepiej przeżyję kolejny rok,
uf, wykonam życiowy skok.
Samotność poznam lepiej,
radość przytulę do siebie śmielej.
Napiszę opowiadanie o Tobie,
opowiem światu jak pokochałem Ciebie.
Dziś rozumiem, rzeczy których wtedy nie pojmowałem,
dziś rozumiem Ciebie, i jak mało z siebie dałem.
Kolejna jesień nadejdzie z wiatrem,
zima przywita nas śniegiem.
Pora roku przemija, i ponownie się budzi,
człowiek przemija i nie wraca do ludzi.
Zaproszenie
Minęło wiele lat, bez Ciebie.Wyjechałem, żyć dalej chciałem.
Nie zabrałem wszystkiego, co było ważne.
Za Twoimi drzwiami zostawiłem to co ważne.
Wiem. Było Ci ciężko.
Wiem co znaczy samotność.
Wiem co znaczy cierpieć po cichu,
Żyć w samotności bez radości.
Poznałem Twoje cierpienie za zamkniętymi drzwiami.
Tak jak Ty. Rozmawiałem uśmiechnięty z ludźmi.
Pracowałem, tęskniłem i cierpiałem,
Codziennie myślami wracać chciałem.
Wszystkie nasze chwile zapomniane,
Wszystkie te nie kochane.
Dziś, zapraszam Cię na kolację,
Jutro o dziewiętnastej.
Nadzieja
Sen i nadzieja,potężne pojęcia.
Wszystko inne,
to małe rzeczy.
Lat minionych, cienie,
nas szukają.
Mistyfikacja życia,
otacza wszystko.
Chciałbym pozostać,
mądrości oczami.
Cieniem Twych wspomnień,
pozostanę dziś.
Jutro dzień,
przyniesie nowe chwile.
Zobaczę znów Ciebie,
tylko w wyobraźni.

Chciałbym
Chciałby światu opowiedzieć o Szczęściu,Chciałbym opowiedzieć o życiu w Cierpieniu.
Chciałbym opowiedzieć o Miłości,
Chciałbym opowiedzieć o Tobie.
O mojej tęsknocie, cierpieniu, miłości i zatraceniu,
O czekaniu, o głębokim lęku, o śnie bez snu.
O bezsensie chwil życia, o porach roku jesienią,
O nas bez nas, o naszej ciekawości spotkania.
Boimy się przyszłości, odpowiedzialności,
Boimy się ludzi i nienawiści.
Boimy się miłości i czekania,
Boimy się jutra i przemijania.
Czy my tacy jesteśmy, czy tylko ja,
Czy my jesteśmy, a może jestem tylko ja.
Czy w tym samym świecie żyjemy,
Czy świat jest ten sam.
Byłoby
Gdyby człowiek nie był zarozumiały,Gdyby człowiek nie był zawistny.
Byłoby więcej,
Więcej byłoby.
Obojętności
Znowu to miasto,
migrena i cierpienie.
Zimne to miasto,
tu czas się zatrzymał.
Linoskoczek przechodzi wodę,
most zamyka granicę.
Junona
Kobiecy za chwilę nastanie dzień,Ranek wstanie, otworzy oczy.
W południe poczujesz się lepiej,
A wieczorem, a wieczorem...
Przyjdzie noc.
Noc, Ona ciemna noc.
Kochanka dnia.
Cudowni to kochankowie,
Codziennie mają dla siebie czas.
Co ranek się spotykają,
Co noc się żegnają.
I wieki całe się witają i żegnają.
Ale wciąż są i będą razem.
On - dzień i Ona - noc.
Kochankowie nocy, kochankowie dnia.
Ona i On,
On i Ona
Oni.
Do szkoły
Zaciśnięte zęby, zaciśnięte dłonie.Żołądek jakby dwa razy mniejszy.
Nogi nie chcą iść do przodu.
Chętnie wróciłyby do domu.
Jakoś kręci się w głowie.
I oddech jakiś nie równy.
Lęk odbiera myśli.
Niepewność wybudza obawy.
Pierwszy listopada a wokół cudowne kolory,
Żółcie, czerwienie, zielenie i brązy.
Czy jest coś piękniejszego od tak cudownej jesieni,
Tak jest, wspomnienie.
Dziś odwiedzam tych których już obok mnie nie ma,
Zasnęli, odeszli na zawsze z tej ziemi.
Lecz, pozostali na zawsze w pamięci i sercu,
Które na wspomnienie, jakby mocniej biło.
I Ty w nim jesteś, chociaż jeszcze jesteś.







